poniedziałek, 27 października 2014


Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często jestem uczestnikiem tzw. "rodzinnych obiadków". Rodzinka się spotyka i oczywiście jemy, pijemy i rozmawiamy. Dopóki studiowałem "tylko" ekonomie nie było problemu, żeby wytłumaczyć uczestnikom obiadu czym się zajmuje na studiach. Jednak nadszedł czas wyboru specjalizacji i wtedy pojawił się problem. Jak wytłumaczyć babci czym jest pr? Jak odwieźć ją od myśli, że to szarlataństwo/kłamstwo czy czarna magia? Uwierzcie mi, że żadna z przytoczonych przeze mnie definicji z książki Pani Profesor Wójcik nie pomogła. Trzeba było się postarać...


UŻYJ PORÓWNANIA! 
Jeden z prowadzących wykład przytoczył taką metaforę "PR jest mostem" i to tak wryło mi się w pamięć, że chyba zostanie do końca życia w mojej głowie. Nie tylko dlatego, że doskonale opisuje czym PR zajmuje się w firmie, ale również dlatego, że łatwo to sobie wyobrazić. Spójrz: po jednej stronie jest firma, a po drugiej jej konsumenci/pracownicy/udziałowcy/potencjalni klienci/ogólnie- całe społeczeństwo. Dzieli ich ogromna komunikacyjna przepaść. Jak teraz ich połączyć? Jak firma ma przekazać swoje idee? Jak ma się chwalić swoimi osiągnięciami społecznymi? Jak ludzie mają się z nią skontaktować? Jak mają przekazać swoje problemy/pomysły? Od tego właśnie jest PR w firmie. To PR tworzy ten most i to dzięki niemu odbywa się...


KOMUNIKACJA



A tą komunikacje buduje słowo. Słowo pisane/mówione, słowo przekazane przez dziennikarza, przez Socialportal, przez list, przez kamerę, przez e-mail czy przez stronę internetową. Tak, możesz powiedzieć babci, że dużo piszesz i mówisz o swojej firmie. Robisz to dla niej, ale i dla jej klientów. Jesteś informatorem. Czego?


ETYKI


Dokładnie, to piarowiec dźwiga ciężar etyki firmy. To on mówi o tym co powinno być powiedziane. To on prostuje to co nie powinno być powiedziane. To on informuje o tym co etyczne. Wie, która informacja jest etyczna, która nie. Wie, że wypuszczanie informacji o tym, że firma założyła konto na Twitterze mija się z celem, bo to żadna informacja i, że spotka się to z krytyką i zakończy się wyśmianiem na tablicy Facebook'owej  Press'a. Piarowiec ogólnie wie.

Jednak zanim PR-men trafi do korporacji i będzie pracował w renomowanej międzynarodowej firmie czeka go praca w agencji PR(najczęściej 2 lata, tak mówią oferty pracy, które przeglądam). Tutaj sprawa jest dużo prostsza, bo w zasadzie robisz to co powyżej, ale jesteś na wynajem. Przez co możesz w jednym miesiącu robić wiele strategii dla wielu różnych firm. Często firmy wynajmują agencje by wprowadziły świeżość w przedsiębiorstwie. Wsparły dział komunikacji, marketingu i reklamy. Jednak najczęściej wynajmuje się je by pomogły w nowej akcji "łączenia" się firmy z społeczeństwem. Są to bardzo duże przedsięwzięcia, z dużym budżetem i ciekawymi możliwościami rozwoju(dla jednych i dla drugich). Jednak najważniejsza jest ta wcześniej wspomniana świeżość. Agencja wchodzi w firmę z nowymi pomysłami dla poszczególnych działów, nie dlatego, że tamci są wypaleni, tylko to jest po prostu potrzebne.  Nowy piarowcy są w stanie stworzyć nowy plan działania komunikacyjnego, mogą powiedzieć co było robione dobrze, a co źle od strony PR. Pomagają także firmom zdobyć informacje o dziennikarzach, ponieważ prowadzą tzw. "bazy mediów". Po wszystkim agencja wychodzi z dużą kasą z firmy, a firma bogatsza o pomysły i nowe kontakty. Wszyscy są zadowoleni.

Wracając do naszej babci, to mam nadzieję, że po moim artykule "ogarnie" czym jest dobre "robienie piarów" :).

Trzymajcie się!
5!



0 komentarze:

Prześlij komentarz