środa, 12 listopada 2014


Dlaczego się go nam wciska?

Wszędzie tylko on- sex. W każdym serialu, książce, ale i w reklamie. Dlaczego? Bo przyciąga uwagę. Na szczęście nie moją, ale zacznijmy od początku. To tego wpisu natknęła mnie reklama, która zaczęła mnie niezwykle irytować. Nie tylko dlatego, że przerywała mi jeden z moich ulubionych programów TVNowskich. Nie pamiętam czy to było Top Model, Master Chef, Mama Szuka Syna (czy jakoś tak. To co leci w środy), ale nie ważne. Bardziej irytowało mnie to, że pomysł na całą reklamę został zaciągnięty chyba z dolnej części ciała na której siedzimy, a nie jak to powinno mieć miejsce- z mózgu. Zresztą: 


Czy ktoś mi potrafi wytłumaczyć co wspólnego ma cytata baba z porównywarką ubezpieczeń? Dlaczego akurat tak? Dlaczego to, że mogę porównać sobie ceny ubezpieczeń na jakimś portalu tłumaczą mi ogromne piersi jakieś brunetki?. Ja rozumiem, że grupą docelową takich reklam są wąsiaste Janusze, którzy delektują się złocistym napojem przed telewizorkiem. Bo to oni ogarniają OC i AC do swojego passata z 94 roku. Ale do cholery jasnej, ja także oglądam te reklamy! Po pierwszej emisji byłem w szoku. Negatywnym. Gdy zobaczyłem ją drugi raz, w kolejnej przerwie reklamowej, wyłączyłem telewizor.

Choć powinienem się już przecież przyzwyczaić...



Bezsensowne łączenie seksu z produktem jest znane już od 200lat, a pewnie nawet i dłużej. Na przykład Duke and Sons, fabryka papierosów, w 1885 roku wpadła na pomysł by umieszczać w swoich paczkach nagie zdjęcia znanych żeńskich gwiazd. Ponad to zachęcali do wymienia się kartami z kolegami.  Gdy któraś naga "perełka" nie przypadła klientowi do gustu mógł się wymienić z kimś na taką która mu się podoba. Dzięki tej akcji stali się najlepszą wytwórnią papierosów przed 1890 rokiem. Bomba! Tylko dzisiaj to się nie sprawdzi. Ja rozumiem, że ludzie kochają sex, tragedie, sukcesy(szczególnie swoje), ale ile można? Ja oczekuje dzisiaj od produktu tego, żeby smakował, pachniał, albo był prestiżowy, anie żeby mi się kojarzył z seksem, cyckami, pupami czy innymi częściami ciała.

Jeden cytat Jef'a Richards'a zamyka temat: "Sex sells, but only if you're selling sex" 

Tutaj sprawa jest bardzo prosta. Używaj seksu, baw się nim, estetycznie go pokazuj, ale tylko wtedy, kiedy go sprzedajesz! Oni mogą:

Producenci prezerwatyw, bo sprzedają bezpieczny SEKS, w jakimś stopniu wyjątkowy SEKS.
Producenci bielizny, bo sprzedają SEKSOWNĄ bieliznę.

A czy można sprzedawać seksowne ubezpieczenia, czy tam ich porównywarkę? Na pewno nie. Chyba, że trafiasz do takiego grona odbiorców jak Pan, z poniższego filmu, w obszczanym podkoszulku:




Dodatkowo masz pewność, że jemu akurat kojarzenie się produktu z seksem na pewno będzie się podobać. Ba, podpowiem Ci nawet, że jak użyjesz jakoś potajemnie dzieci do tego precedensu to będzie wniebowzięty! Powodzenia!



"Writting is like a disease- you have to get the words out of your head so you can live"



0 komentarze:

Prześlij komentarz