środa, 10 grudnia 2014

Moje dwa lata kiepskiej diety: jedzenia czego popadnie; wpychania jak największej ilości kalorii i notorycznego picia gainerów, bo "masa musi iść w górę" doprowadziło mnie do następującego stanu:



i mimo tego, że na wadzę pojawiła się upragniona 8 z przodu, to nie byłem jakoś z siebie specjalnie zadowolony. Myślałem, że to wszystko będzie wyglądać inaczej. Zadawałem sobie pytanie Dlaczego wyglądam w ten sposób mimo ciężkich treningów? A no, bo jesteś głupi- uświadomiłem sobie. Postanowiłem, że czas na zmiany! Mimo zbliżającego się okresu "masowania"(jesień, święta) postanowiłem zrzucić z wagi i odsłonić, co nie co. Jak się do tego zabrałem?


1. Założyłem sobie cel i skrupulatnie go realizowałem!

Moim celem było by dobić do magicznego pułapu 75 kg. Startowałem z wagi 82,5kg, więc troszkę do zrzucenia było. Jednak pamiętaj, że cyferki wcale nie są najważniejsze. Najważniejsze jest to jak wyglądasz i jeżeli np. przy założonej przez Ciebie wadzę dalej masz oponkę i mięśni brzucha dalej nie widać to zrzucaj dalej, aż do upragnionego i satysfakcjonującego Ciebie efektu. 


2. Deficyt kaloryczny

Podstawa Twojej redukcji. Niestety bez odpowiedniej diety nie zrzucisz ani kilograma, a o zachowaniu mięśnia już totalnie zapomnij. Uświadom sobie. To jest właśnie klucz do Twojego sukcesu.

Jak go wyliczyć? Wszystko wyjaśnione jest w tym filmie:



U mnie wyglądało to następująco:
PMM= 24 x 82,5= 1970 kcal
+ 1970 x 1.3= 2560 kcal
- 300 kcal= 2260kcal (bo redukowałem)
dawało mi to ok. 36g białka/55g. wegli/20g tłuszczy na jeden z 4 posiłków jakie jadłem. Potem jeżeli waga stała to odejmowałem kolejne 100kcal i tak doszedłem do 1900kcal.
Zapraszam Cię też śledzenie profilu Mariusza, ponieważ jest on ogromną kopalnią wiedzy. Nie tylko teoretycznej, ale i praktycznej. Zresztą sprawdź sam.
Zapisuj to co jesz, byś wiedział ile jeszcze masz rezerwy i żeby wiedzieć na ile jeszcze w danym dniu możesz sobie pozwolić. To na prawdę działa i daje super efekty. Jeżeli nie masz aż tyle czasu by to wszystko pisać w notesie i wyliczać, to wtedy mogę Ci polecić różnego rodzaju aplikacje smartphonowe, które Ci w tym pomogą. Sam używam FatSecret i jestem z niej zadowolony. Posiada ona dostęp, przy połączeniu z internetem, do ogromnej bazy produktów spożywczych z informacjami o makroskładnikach i kaloryczności.

Odnośnie samych produktów spożywczych, to myślę, że to materiał na osobny artykuł, który też niebawem się pojawi. 

3. Cardio? 

Osobiście nie robiłem, a mimo to waga leciała ładnie w dół. Czasami przebiegłem się z pracy do domu, albo po okolicy, ale niestety nie robiłem tego systematycznie. Chociaż bardzo dbałem o dużą ilość ruchu. Na siłowni przerwy pomiędzy seriami zmniejszałem do minimum, bardzo dużo chodziłem, a gdy była okazja to własnie biegłem.

4. Suplementy
Czyli to na co najbardziej kochamy przepitalać pieniądze, bo spodziewamy się nadludzkich efektów. A szkoda, bo te efekty głównie produkują się w 2 podpunkcie, a tam często tym pieniądzem skąpimy. Ale cóż trzeba coś napisać... Osobiście polecam BCAA, to był mój pierwszy kontakt z tą odżywką, ale bardzo sobie ją chwaliłem. Mimo ciężkich treningów praktycznie w ogóle nie czułem zakwasów, a to bardzo dobry znak. Dodatkowo szamałem moja standardową dawkę kreatyny, czyli zawsze przed i po treningu wlatywało we mnie 5g tej ekstra fajnej substancji. Jako "uzupełnik" diety stosowałem białko, ale tylko rano do śniadania, z poprzedniego postu wiecie w jaki sposób.

5. Trening

Były to ciężkie trening, z dużo większą intensywnością. Ćwiczyłem 3 razy w tygodniu:

- Poniedziałek: klatka piersiowa + mięśnie bicepsu+ brzuch
- Środa: plecy + triceps + prostownik
- Piątek: Nogi + barki + brzuch(ciężko z obciążeniem)

Jedynie na co uważałem to na przerwy pomiędzy seriami. Bardzo je skróciłem. Do tego stopnia, że trening średnio zajmował mi 45 minut.

Efekty?
Jestem przeogromnie z siebie zadowolony! Uważam, że nie ma lepszego uczucia w życiu jak ten, który towarzyszy nam gdy osiągamy zamierzony cel. Teraz czuję się o niebo lepiej w moim ciele. Nie posiadam krępującej mnie oponki, a moje ciało nie przypomina ciała Jabby ze Star Warsów. 


82,5 kg


77kg (z 75,3kg nie posiadam :c)

0 komentarze:

Prześlij komentarz